Ghostbusters – duch w narodzie

Home/Kino, wyróznione/Ghostbusters – duch w narodzie

Ghostbusters – duch w narodzie

Let me tell you something
Bustin’ makes me feel good

Nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie: jako pierwszy zobaczyłem film, z kasety VHS, czy też grę na 8 bitowym Atari, w sopockim salonie Hoozego? Wiem natomiast jedno, od tego czasu w mojej głowie rozbrzmiewa motyw muzyczny z filmu. I aby brzmiał on jak najdłużej, postaram oddać niniejszym tekstem hołd jednej z najlepszych komedii SF  wszech czasów.

I ain’t afraid of no ghost
I ain’t afraid of no ghost

Jest rok 1984. W Polsce toczy się życie niczym z powieści Orwella. Władza komunistyczna morduję Księdza Popiełuszkę. Na „kartki” sprzedawana jest szarzyzna jedynej słusznej drogi oraz szczęście blokowisk. W opakowaniach zastępczych obywatele odnajdują wyroby czekoladopodobne. Ale owi ludzie nie poddają się: swoją premierę mają między innymi Seksmisja, To tylko Rock oraz Akademia Pana Kleksa. Maciej Berbeka z Ryszardem Gajewskim zdobywają ośmiotysięcznik Mansalu, po raz pierwszy w zimie zresztą. Na co dzień Polacy łakną „zachodu”, oraz wolności z jaką ta legendarna kraina się nieodłącznie kojarzy. Jedną z nielicznych okazji spojrzenia za żelazną kurtynę są filmy. Rzecz jasna lubimy szczególnie te o bohaterach.

Nasi grzeczni i sprawni ludzie czekają okrągłą dobę zawsze do ponadnaturalnych usług.

W „Ghostbusters” bohaterowie są trochę mało bohaterscy, przynajmniej według kanonu typowego herosa. Nie żują zapałek, nie kopią z półobrotu swego cienia i nie strzelają z „Magnum”.
Nie wyglądają jak Apollo basenów kąpielowych
Doktorzy: Raymond Stantz (Dan Arkroyd), Peter Venkman (genialny Bill Muray) oraz Egon Spengler (Harold Ramis) nie posiadają również ŻADNYCH nadprzyrodzonych mocy!
Mało tego, każdy z nich daleki od ideału również w sferze tzw. zdrowia psychicznego. Peter jest niepoprawnym kobieciarzem, szczycącym się (niepotwierdzonym) dyplomem z parapsychologii. Artystyczna dusza, showman oraz skuteczny manipulator. Raymond, pozbawiony asertywności typ zagubionego dziecka we mgle. Podejmuje decyzję szybciej niż pada pytanie. Oraz śmiertelnie poważnie patrzący na świat Egon, którego jedyną pasją jest nauka, a na pytanie: ma Pan jakieś hobby? Odpowiada: Zbieram grzyby, pleśnie i zarodniki.

I to Oni mają uratować świat?

my_ci_uwierzymy

Gdyby zadać takie pytanie, to zapewne zza drzwi prowadzonego przez naszych bohaterów uczelnianego ” Laboratorium Zjawisk Paranormalnych” dobiegło by szybkie NIE.
Za granty przyznane przez uczelnię wiodą spokojne, akademickie życie. Na całe szczęście (dla ludzkości) bezproduktywną sielankę zakańcza Dziekan uczelni, zamykając laboratorium z powodu braku policzalnych efektów. Odebrano im urządzenia oraz lokal, lecz duch pozostał. Dzięki szybkiej decyzji Ray-a o zastawieniu hipoteki rodzinnego domu, Pogromcy wynajmują stary budynek straży pożarnej oraz zaopatrują się w niezbędny sprzęt. W samą porę, bo w okolicy zaczynają się dziać dziwne rzeczy..

Nie wolno krzyżować strumieni. Dlaczego? To może się źle skończyć

pulapka

Pierwszą klientką jest niejaka Dana Barett (w tej roli piękna Sigourney Weaver), atrakcyjna wiolonczelistka. Zamieszkiwany przez Danę apartament zostaje nawiedzony, a budynek okazuje się portalem do innego wymiaru. Sławę Pogromcom przynosi jednak akcja w Hotelu Sedgewick, gdzie to po raz pierwszy bolid na nowojorskich rejestracjach ECO-1, wyrusza na sygnale. Po lekkiej demolce w hotelu pierwszy gość, duch Slimer znajduje swój dom w pułapce na duchy. Pogromcy stają się sławni, Ich postacie zdobią okładkę „Timesa”. Zlecenia wypełniają kajety.

Czy to prawda? To prawda, ten facet to fajfus

Zbyt dużą sławą Pogromców zaczyna interesować się władza, pod postacią inspektora środowiska, Waltera Pecka. Wredny ów urzędnik w swej zapalczywości doprowadza do uwolnienia wszystkich złowionych duchów, składowanych w specjalnej pułapce, w siedzibie pogromców. Za swój czyn zostaje przez Burmistrza ukarany. Więzieniem. I tak bez orzecznictwa skarbowego? Ach ta Ameryka 😉

Czy jesteś klucznikiem?

posag

Tymczasem w naszym świecie pojawia się Zuul, duch mający przygotować przybycie do naszego wymiaru Goozera, najstraszliwszego z demonów. W tym celu wygrywa rywalizację z Venkmanem i jako pierwszy posiada ciało boskiej Dany. Pozostaje połączenie z klucznikiem, który również przybywa na świat i opanowuje ciało Ricka, sąsiada z piętra Dany, będącego z zawodu księgowym. Zatrzymując się przy tej postaci – pisząc tę rolę Arkroyd dał upust całej frustracji która wstąpiła w niego po obcięciu kosztów przez wydawcę, o czym w dalszej części artykułu.

Umarli powstający z grobów, Ofiary z ludzi, koty i psy żyjące razem, masowa histeria

do_budynku_columbii_tylko_gazem_bo_mi_sie_spieszy

Pogromcom nie udaje się powstrzymać połączenia Zuula i Klucznika, poprzez portal do naszego świata przybywa Goozer. Rozpoczyna się ostateczna rozgrywka.
Tłumy zebranych przed budynkiem mieszkańców NY zagrzewają naszą czwórkę (wakat czwartego pogromcy został uzupełniony o Winstona Zeddemore – w tej roli Ernie Hudson) do walki.
Ponieważ windy nie działają, rozpoczynają od boju ze schodami wejściowymi na 22 piętro. To wyzwanie prawie ich nie pokonuje. Tylko wielkiej determinacji oraz sile wewnętrznej możemy zawdzięczać to iż docierają na dach budynku i stają oko w czerwone oko z Goozerem. Demon daje Pogromcom możliwość wyboru postaci przeciwnika. Ma on się zmaterializować jako myśl powstająca w ich głowie. Tak sie składa iż łakomczuch Ray cały czas myśli o piankowych marynarzykach. Tak popularnych w Ameryce dziecięcych przysmakach. Przeciwnik mający zniszczyć świat staje się więc 20 metrowym, piankowym marynarzykiem zgniatającym wszystko na swojej drodze. Broń pogromców niestety nie jest w stanie Go powstrzymać. Pozostaje ostateczność, odwrócenie przepływu cząstek miotaczy, poprzez skrzyżowanie strumieni ….

Ghostbusters powstało w wyobraźni Dana Arkyorda. Pomysł miał ścisły związek z fascynacją jaką Dan dażył sferę zjawisk paranormalnych. Scenariusz filmu stworzył wspólnie z Haroldem Ramisem (który niestety przegrał walkę z Gozerem w 2014 roku). Początkowo film miał mieć diametralnie inną fabułę. Zgodnie ze scenariuszem napisanym przez Aykyorda akcja dzieła (o nazwie „Ghostmashers”) miała rozgrywać się w bliżej nieokreślonej przyszłości. Bohaterowie posiadali umiejętności przemieszczania się pomiędzy galaktykami oraz podróżowania w czasie, a ich jedynym życiowym celem była walka z gigantycznymi duchami (wielkości piankowego marynarzyka, na przykład). Jednakże reżyser (oraz producent) Ivan Reitman uznał ten pomysł jako kompletnie nie do realizacji pod względem finansowym. Nazwał scenariusz, ze względu na jego objętość, książka telefoniczną. Chcąc nie chcąc, wspólnicy przebudowali scenopis. Dzięki temu zaoszczędzili ponad 270 milionów dolarów, a ludzkość zyskała Ghostbusters. Tak na marginesie, to jeden z nielicznych przypadków, kiedy cięcie kosztów przysłużyło się jakości dzieła . Już Pan tego nie powtórzysz, Panie Kotick, więc nie ma co próbować 😉 Scenariusz, gotowy w Czerwcu 1982, został zmieniony jeszcze dwa razy. Po raz pierwszy: z powodu „złotego strzału” Johna Belushiego. Po raz drugi, z powodu rezygnacji z uczestnictwa w projekcie Johna Candy. Scenariusz musiał zostać zmieniony, ponieważ role były pisane bezpośrednio „pod” osobowości aktorów. Na całe szczęście do obsady filmu dołączył genialny Bill Muray. O klasie tego aktora może świadczyć fakt, iż większość z kwestii wygłaszanych przez Niego w filmie było improwizacją. No, lub Bill ma po prostu słabą pamięć… Ghostbusters ujrzało światło lampy projekcyjnej w 1984 r. stając się gigantycznym sukcesem komercyjnym (242 miliony dolarów w samych stanach zjednoczonych). Podczas 57 gali wręczenia zostało nominowane do nagrody Oskarów w dwóch kategoriach: najlepszej piosenki oraz najlepszych efektów specjalnych. Film nie otrzymał niestety żadnej ze statuetek – FX przegrał z Indiana Jones and the temple of Doom, a kategorię piosenki z The Woman in Red. Skandal, moi Państwo! Natomiast American Film Institute umieścił nasz film na 28 miejscu, spośród 100 najlepszych komedii. Piosenka tytułowa, autorstwa Raya Parkera Jr. osiągnęła również spektakularny sukces : przez 3 tygodnie była numerem pierwszym na amerykańskich listach przebojów. Została również założona sprawa o plagiat, przez niejakiego Hueya Lewisa (autora soundtracku do AmericanPsycho), który to twierdził iż jego utwór „I want a New drug” jest bardzo podobny do Ghostbusters Song. Sprawa zakończyła się ugodą.

  Powstało kilka gier na licencji filmu, jednak najbardziej znana jest „Ghostbusters” z roku 1984 roku, autorstwa Davida Crane, wydana przez Activision. Wydana początkowo na Atari 8 bit oraz Commodore 64 gra, stworzona została przez 6 tygodni (cały ostatni tydzień Crane spędził na kodowaniu intra – planszy tytułowej z grającym w tle motywem muzycznym z filmu). Do jej produkcji wykorzystane zostały fragmenty nigdy nie wydanej gry „Car Wars”, przedstawiającej potyczki uzbrojonych samochodów na ulicach miasta. Np. pułapka na dachu samochodu, nie występuje w filmie, w powyższej grze była działem. Gra rozpoczynała się wyborem samochodu (spośród czterech modeli) oraz zakupem wyposażenia (element ekonomiczny gry). Za każde zlecenie, a więc pojmanie ducha, otrzymywaliśmy twardą walutę. Gra otrzymała najwyższe noty w atarowskim periodyku „Antic”, a podsumowanie zawierało słowa: „Pierwsza adaptacja filmowa zawierająca temat i ducha utworu. Świetna do grania!”. W późniejszym okresie gra została wydana na wszystkie ważniejsze platformy takie jak: ZX Spectrum, Amstrad, MSX, Atari 2600, Sega Master System, Nintendo NES. Co ciekawe, wersja na Segę zawierała dodatkowy poziom, przedstawiający „strzelaną” drogę do Goozera.

ghstbstrs_game

  Czym jest więc film Ghostbusters w dzisiejszych czasach? Na pewno świetną komedią, z genialną kreacją Billa Muraya. Świetnym motywem muzycznym. Lecz może również podpowiedzią, że nie zawsze najważniejsza jest współczesna chęć posiadania wszystkiego/bycia ideałem za wszelką cenę. Czy też zaproszeniem do bycia sobą, nie ważne jak niedoskonałym. Bo po kogo dzisiaj zadzwonisz gdy zobaczysz ducha?

duet

 

By | 2016-10-22T20:45:28+00:00 Styczeń 20th, 2015|Kino, wyróznione|0 Comments

About the Author:

bachoo
Sebastian "Bachoo" Stecewicz - pomysłodawca i założyciel projektu "Save the Floppy". Kolekcjoner sprzętu komputerowego retro. Jego pierwszy komputer to ZX Spectrum +, zakupiony w latach 80. Mieszkaniec Sopotu, zakochany w swoim mieście. Bywalec giełd komputerowych. Sponsor eventów retro.

Leave A Comment