Panie Marku, dziękuję że pomógł mi Pan uciec z tropiku.

Home/Bez kategorii, Creative, Wspomnienia, wyróznione/Panie Marku, dziękuję że pomógł mi Pan uciec z tropiku.

Panie Marku, dziękuję że pomógł mi Pan uciec z tropiku.

W 1984 roku, podczas jednego z odcinków niezwykle niegdyś  popularnej  audycji telewizyjnej o nazwie „Jarmark”,  miałem okazję po raz pierwszy zetknąć się z utworem „Ucieczka z Tropiku” Marka Bilińskiego. Mam świadomość że właśnie wtedy rozpoczęła się, zarówno dla mnie, jak i tysięcy młodych Polaków, fascynacja muzyką elektroniczną. Dzięki czemu nasz świat uległ zmianie.  Dzisiaj,  32 lata świetlne później, w zupełnie innej rzeczywistości, chcemy podziękować za to Panu Markowi, organizując bardzo specjalny koncert z Jego udziałem. 

„Jarmark” powstał w 1983 r. z inicjatywy trzech, młodych gwiazd telewizji: Wojciecha Pijanowskiego, Krzysztofa Szewczyka i Włodzimierza Zientarskiego. Jak na owe czasy był  formatem przełomowym – posiadającym zarówno świetną, ciekawą formułę (trzech pasjonatów wraz z ichnimi „konikami”: sportem, grami oraz muzyką), a także sporą dawkę humoru. Lecz szczególną przewagą audycji nad innymi, obecnymi wówczas na antenie programami było to, iż  jego autorzy posiadali dostęp do niedostępnych dla tzw. „ogółu” materiałów.

12

Prowadzący „Wideotekę” Krzysztof Szewczyk dzięki nawiązanym przez siebie kontaktom pozyskiwał materiały za „żelazną kutyną”, oraz wyjeżdżając np. na targi „Midem”. Parający się sportem Zientarski na podobnej zasadzie dysponował unikatowymi materiałami z materii sportu. Natomiast Pijanowski, najbardziej mi znany polski szaradzista PRL, zaprezentował po raz pierwszy na polskiej antenie „Kostkę Rubika”.

24

Zresztą tej wesołej ekipie nie można było zarzucić braku kreatywności – szereg teledysków, gagów i np. „Zagadki Inspektora OKO” koncypowanych było przez nich.
Nie da się jednak ukryć, że jedną z głównych atrakcji „Jarmarku” były premiery „videoklipów”.  Dzisiejszym pokoleniom, tak przyzwyczajonym do ultraszybkiego dostępu do wszelakiego nowości wydawniczych, które zapewnia nam szerokopasmowa sieć, taka sytuacja może wydać się niewiarygodna.

25

Natomiast w latach 80 swobodnego dostępu do muzyki po prostu nie było – zarówno ze względu na zacofanie technologiczne, jak i nasz pobyt za tzw. żelazną kurtyną.
Dlatego też do dzisiaj będę pamiętał dwie premiery teledysków które odbyły się na antenie „Jarmarku”. Pierwszą był „Thriller” Michaela Jacksona. Świetny teledysk z niesamowitą choreografią, co również podczas seansu podkreślała moja Matka, Balerina gdańskiej  Opery Bałtyckiej.

8

Natomiast mnie, wówczas 8 latkowi, zielone, kocie oczy Majkela z końca teledysku – w połączeniu z demonicznym śmiechem, śniły się nader często. Ostatni raz w wieku lat trzydziestu sześciu…
Drugą premierą którą pamiętam jest „Ucieczka z Tropiku” Marka Bilińskiego. Słysząc pierwsze takty muzyki, widząc pierwsze klatki video, zrozumiałem, że to jest coś, co zostało stworzone specjalnie dla mnie.

9

Że uwielbiam ten typ muzyki, którego wcześniej nie było mi dane dostrzec. Pamiętam również, że z wrażenia wypadł mi z ręki widelec, którym  jadłem sałatkę śledziową z cebulą. Tak, emisja kolejnego odcinka „Jarmarku” to było wręcz ogólnopolskie święto rodzinne, połączone z degustacją specjałów przygotowywanych specjalnie na te okazję.

4
Specjalnie też na tę okazję wystanych w, często kilometrowych, kolejkach przez rodziców, babcie, dziadków, żony.

3
Bowiem mamy rok 1984. Minęło kilka miesięcy od zniesienia stanu wojennego. Sklepy są puste. Żyjąc w Trójmieście wielu z nas ma bliskich (lub znajomych) których dotknęły represje aparatu władzy, związane ze zrywem roku 80. Dziesiątki  z nas ma ręce brudne od kamieni. Lub od krwi – zawsze bratniej.

18
Żyjemy za żelazną kurtyną, nasz dostęp do technologii oraz kultury świata zachodniego  jest bardzo utrudniony.
Dlatego każda okazja zetknięcia się z dziełami typu „Ucieczka z Tropiku” dawała możliwość przemiany.

23

Ucieczki ze stanu szarzyzny, ciężkiej, fizycznej pracy ponad stan, czy typowego niedostatku spowodowanego wszechobecną biedą i brakami w sklepach – w inny stan świadomości. Dzięki któremu można być, nie zadręczając się tym że nie ma co mieć.

20
Dzięki takim ludziom jak Marek Biliński, czy trójce realizatorów Jego pierwszych teledysków, Panom Falkiewiczowi, Lickiewiczowi, Oziewiczowi – oraz ich uporowi w dążeniu do celu – świat stawał się dla nas inny.

16

Uporowi, ponieważ teledyski owe były zrealizowane bez zgody władz TVP, niejako poza systemem – nagrywane po godzinach pracy i przedstawione Szewczykowi przez samego Bilińskiego podczas przypadkowego spotkania.

5
Po latach zrozumiałem że czas podziękować za to Panu Markowi, organizując specjalny koncert z Jego udziałem.
Imprezę poświęconą genialnej muzyce Bilińskiego, a nie celom sponsorów.

15
Tylko dzięki mojej bratniej duszy, nieocenionemu Robertowi Łapińskiemu, wydawcy miesięcznika „Pixel” plan nabrał realnych kształtów oraz zaczął być wspólnie realizowany. Pan Marek wyraził zgodę na występ w sali koncertowej gdańskiego NOT, który to budynek swym postmodernistycznym wnętrzem idealnie nawiązuje do klimatu epoki lat 80.

30

Dzięki przychylności Pani Dyrektor szczecińskiego oTVP, oraz pomocy Pana Grzegorza Marciniaka możliwe było wypożyczenie stołu montażowego, który był głównym elementem scenografii teledysku „Ucieczka z Tropiku”. Do promocji włączyło się Radio Gdańsk (nieocenieni Piotr Puchalski oraz Magda Szpiner) , Dziennik Bałtycki, portal Trójmiasto.pl, Pewex.pl oraz szereg FP z Facebooka.

31

Jeden z najlepszych polskich artystów polskiej demosceny komputerowej, Krzysztof Kluczek, stworzył niesamowite „demo” dla Commodore 64, zawierające zaproszenie na imprezę. Studio PanJulian ( Czyli Julian Winerowicz) stworzyło świetny prequel teledysku „Kosmiczne Opowiadania”. Anna „Swiatłoczuła” Byczkowska sesję która ilustruje poniższy wpis.

32

Stowarzyszenie RetroKomp oraz Koszalińskie Muzeum komputerów ElKon dostarczyło niesamowite eksponaty do ekspozycji retro. RetroLab pomógł w instalacji pokoju „Department of Catastrophe”. Wszystko zrealizowane w podziękowaniu Panu Markowi. Przez Jego miłośników – dla miłośników. Bez wsparcia komercyjnego.

2
A więc do zobaczenia jutro. W jeszcze lepszym świecie.

By | 2016-11-12T01:17:20+00:00 Listopad 12th, 2016|Bez kategorii, Creative, Wspomnienia, wyróznione|0 Comments

About the Author:

bachoo
Sebastian "Bachoo" Stecewicz - pomysłodawca i założyciel projektu "Save the Floppy". Kolekcjoner sprzętu komputerowego retro. Jego pierwszy komputer to ZX Spectrum +, zakupiony w latach 80. Mieszkaniec Sopotu, zakochany w swoim mieście. Bywalec giełd komputerowych. Sponsor eventów retro.

Leave A Comment